Aktualności < Techsty - Literatura i Nowe Media

Pry - literatura przyszłości

Piksel Zdrój, Ha!art 2015 Pry – opowieść o traumie wojny, czyli "książka do oglądania i film do dotykania" Samanthy Gorman i Danny’ego Cannizzaro zdobyła główną nagrodę w konkursie New Media Writing Prize 2014 organizowanym przez Uniwersytet w Bournemouth w Wielkiej Brytanii.

O nagrodę ubiegali się w tym roku autorzy zarówno znani jak i wstępujący, jednak wybór jury raczej nie był trudny. Pry to przygotowany specjalnie pod iPada, wyjątkowo dopracowany filmtekst z elementami tekstowej animacji. Technika stretchtextu, czyli hipertekstu rozciągliwego, który w dzisiejszym internecie jest coraz bardziej popularny, została w Pry wzniesiona na nie zdobyte dotąd wyżyny. A przy tym wszystkim, lektura i interakcja odbywają się intuicyjnie, w przyjaznym środowisku dotykowego interfejsu. Dzięki temu, oraz za sprawą swojej hybrydyczności (książka, gra, film) Pray idealnie nadaje się do pokazania tym, którzy z literaturą elektroniczną nie mieli wiele wspólnego, wskazując jednocześnie kierunek, jakim w przyszłości podążyć może literatura w ogóle.

Spośród wyróżnionych prac na uwagę zasługuje m.in nothing you have done deserves such praise – poetycka gra we Flashu Jasona Nelsona, który raz jeszcze udowadnia, że na tej znielubianej przez wielu, nieprzyjaznej dla urządzeń mobilnych platformie, wciąż można tworzyć ciekawą, interaktywną poezję.

New Media Writing Prize zdobywa coraz większą moc przyciągania ciekawych projektów  e-literackich, czego dowodem utwory nadesłane w kategorii projektów studenckich. Trzeba jednak przypomnieć, że jury ma na swoim koncie gafy, na przykład nagradzana przy wielu okazjach i na całym świecie SufferrosaDawida Marcinkowskiego przeszła tu zupełnie niezauważona. Trzymamy kciuki za dalszy rozwój tego przedsięwzięcia i jego fundatorów (zdobywcy pierwszej nagrody otrzymują 1000 funtów).

nothing you have done deserves such praise Jason Nelson - nothing you have done deserves such praise
redakcja 17.01.2015

Piksel Zdrój

Piksel Zdrój, Ha!art 2015 Kolaboratywny hipertekst z zagadką kryminalną w tle – taką propozycję lekturową na 2015 rok przygotowali fanom literatury cyfrowej autorzy sieciowej powieści Piksel Zdrój. Opublikowany przez Ha!art, wyprodukowany przez Techsty, oprawiony graficznie przez Jakuba Niedzielę utwór to rzecz hybrydyczna i poszerzona. Pseudo wywiady i notatki z policyjnych kartotek, gra dotykowa w stylu retro, wiersz stretchtextowy, pliki audio i wideo – to elementy równie istotne dla całości, jak węzły i linki.

Powieść prezentuje się w dwóch odsłonach. Tematem pierwszej jest lato w mieście. Każdy z autorów wprowadza swojego narratora w sytuację wspólną dla wszystkich: przetrwanie fali upałów, która przetacza się nad Polską. Tematem odsłony drugiej jest plener literacki, na który – do Kołobrzegu – zjeżdżają się autorzy opowiadań miejskich. Każdy z nich opisuje wydarzenia, które doprowadziły do tragedii – jedna z uczestniczek pleneru ginie i nie wiadomo co tak naprawdę się stało.

Napisany w gronie 8 osób Piksel Zdrój jest owocem warsztatów “Piksel i lira” przeprowadzonych przez Mariusza Pisarskiego w 2013 roku w pięciu miastach Polski. Siedmioro ochotników – Jagoda Cierniak, Natalia Jakusiewicz, Monika Kapela, Olaf Keller, Lech Mikulski, Anna Piwowarska i Szymon Stoczek – postanowiło kontynuować przygodę z literaturą nowych mediów i tak, powoli, powstawać zaczęło wspólne dzieło. Nie obyło się bez pomocy programu Tinderbox, dzięki któremu można było wizualizować rozgałęziające się historie i analizować połączenia; przydatne okazały się także narzędzia do sieciowej kooperacji, proponowane przez Google Docs czy Prezi.

Piksel Zdrój to około 120 stron tekstu rozłożonego na 16 historii i niemal 250 segmentów połączonych ze sobą ponad 1300 linkami, z których około 600 to linki tekstowe, retoryczne. Całość oprawiona jest 200 (małymi i dużymi) ilustracjami, zdjęciami, plikami audio i video. Pod względem motywów i rozwiązań fabularnych utworowi patronowały między innymi filmy Twin Peaks Davida Lyncha i Rashōmon Akiro Kurosavy, kolaboratywna powieść hipertekstowa The Unknown (Scott Rettberg, Rob Gillespie, Dirk Stratton, 1998) i popołudnie pewna historia Michaela Joyce’a, a także fikcje Jorge Borgesa, Julio Cortazara oraz filmy francuskiej nowej fali. Pomocą w nawigacji po tej dość rozległej przestrzeni tekstowej są m.in kody kolorystyczne, nawigacja kontekstowa oraz trójkąt fabularny. Ten ostatni (docelowo) wskazywać ma czytelnikowi, na którym etapie fabuły w poszczególnej linii narracyjnej właśnie się znajduje.

Utwór najpewniej będzie się zmieniał i rozrastał, a połączenia między historiami ulegać będą przesunięciom. Nic dziwnego, praktyka pokazuje, że utwory cyfrowe, zwłaszcza te udostępnione za darmo online, cieszą się sporą długowiecznością i zawsze mają swoich czytelników. Zapraszamy do lektury!

Więcej o utworze >>

redakcja 17.01.2015

Ha!wangarda 2014

Macierz - Shuty, Bochniak, Ha!wangarda 2014Pod znakiem warsztatów, wyjątkowej wystawy, bezpośrednich spotkań z twórcami i kuratorami literatury elektronicznej oraz krótkich performansów przebiegać będzie tegoroczny festiwal Ha!wangarda w Krakowie. Festiwal rozpocznie się 2 października warsztatami remiksów poetyckich Litwo, gdzie jest Trynkiewicz (godz. 15.00 Arteteka, WBP) Mariusza Pisarskiego oraz warsztatami generatywnymi z programowania własnego hipertekstu, które poprowadzi Jakub Jagiełło. Następnie w Artetece otwarta zostanie wystawa Gry: przypadki książkowe Nicka Montforta: polska wersja wystawy adaptacji fikcji literackiej na grę komputerową (Od Shakespeare'a po Douglasa Adamsa).

Po wystawie, o 19.30 Zenon Fajfer opowie o iluzji literatury cyfrowej; tłumacze, progamiści i krytycy gier i literatury cyfrowej wezmą udział w premierowym spotkaniu na temat wydawanej właśnie przez Ha!art książki Cybertekst. Spojrzenia na literaturę ergodyczną Espena Aarsetha, a Mariusz Pisarski zaprezentuje wersję lokacyjną i modularną wersję wiersza O przyjdź jesienią Stanisława Koraba-Brzozowskiego.

Polimedialny program tego dnia rozpocznie się o 21.00 w Cafe Szafe, gdzie Anna Nacher i Marek Styczyński zaprezentują performans dźwiękowy "Mikrotony", będący dźwiękową adaptacją Powiek Zenona Fajfera (cyfrową inkarnację tomiku Fajfer opublikował w Techstach). Tuż potem, swój "cyberżulerski performans zaprawiony ZUSWAVEM i POORWAVEM, z przypisami podwieszonymi w kosmosie" zagra, zaśpiewa i odczyta trójka ulubionych autorów polskiej literatury usterkowej i generatywnej z Rozdzielczości Chleba: Piotr Puldzian Płucienniczak, Leszek Onak i Łukasz Podgórni.

Dzień drugi festiwalu, 3 października, poświęcony będzie prezentacjom młodych pisarzy Ha!artu, prozatorskim i poetyckim debiutom, spotkania z którymi prowadzić będą m.in Michał Sowiński i Sławomir Shuty. Cyfrowym akcentem cyklu "emerging writers" będzie prezentacja hipertekstowej powieści kolaboracyjnej, tworzonej przez uczestników warsztatów "Piksel i Lira".

3 października odbędą się dwa, ważne warsztaty, prowadzone przez dwoje amerykańskich gości Ha!wangardy. Kathleen Inman Berens poprowadzi (godz. 15.00, Arteteka) warsztaty kuratorskie pod hasłem "Stwórz media art show i zostań jego kuratorem", natomiast Nick Montfrot, który wydaje właśnie w Krakowie książkę Zegar światowy (w tłumaczeniu Piotra Mareckiego) poprowadzi warsztaty generatywne dla tłumaczy.

więcej >>>

redakcja 26.09.2014

Tłoki, Tuleje i Bruno Schulz

Cierniste diodyJęzykowa wyobraźnia Brunona Schulza zderzona z męskim konkretem podręcznika eksploatacji fiata 125p to mieszanka dużo bardziej wybuchowa niż spotkanie parasola i maszyny do szycia na stole operacyjnym. Mieszankę taką serwuje Leszek Onak w swoich Ciernistych diodach, opublikowanych w najnowszym numerze "Techstów".

Nowe dzieło Onaka to stworzona metodą podobną do stosowanych przez Oulipo przeróbka opowiadania "Sierpień" Brunona Schulza, w której część rzeczowników zostaje losowo podmieniana i zastępowana słowami zaczerpniętymi z podręcznika Polski Fiat 125p. Budowa. Eksploatacja. Naprawa. Wybór źródła zasobów zastępczych literackiego remiksu jest bezbłędny, trudno bowiem o lepszy kontrast. Oto jedna z wersji fragmentu początkowego:

Rynek był pusty i żółty od zapłonu, wymieciony z synchronizatora gorącymi światłami mijania, jak biblijna prasa hydrauliczna. Cierniste siły osiowe, wyrosłe z pustki żółtego rozstawu osi, kipiały nad nim jasnym światłem mijania, bukietami szlachetnie uczłonkowanych filigranów zielonych, jak diody na starych gobelinach. Zdawało się, że te śruby afektują kabel, wzburzając teatralnie swe zwarcia, ażeby w patetycznych przegięciach ukazać wytworność elektrolitów o srebrzystym podbrzuszu, jak prowadnice szlachetnych żeliw. Stare przekaźniki, polerowane sprzęgłami wielu dni, zabawiały się refleksami wielkiej masy całkowitej, lampami kierunkowskazu, wspomnieniami gniazd łożysk, rozproszonymi w głębi kolorowej prasy hydraulicznej. [pogrubienia moje, MP]

Ileż tu poezji, ileż absurdu, ileż skondensowanego futuryzmu i surrealistycznych fajerwerków. Majakowski i Peiper byliby dumni. Fragment zremiksowanej prozy długości paragrafu stanowi pojedynczą odsłonę Ciernistych diód. Odsłon takich jest 28. Jednak każdą z nich można odświeżyć poleceniem "wymień diody", które każe algorytmowi na nowo rozlosować przydział słów z podręcznika użytkowania malucha. W rezultacie ilość skryptonów (a zatem segmentów na wyjściu) jest trudno policzalna, jeśli nie powiedzieć - niewyobrażalnie duża. Gdy jednak spojrzeć w kod, to okaże się że za tą przepastną otchłanią tekstu stoi pojedynczy, elegancki plik javascript o wdzięcznej nazwie "brunorator" (nazwa nieprzypadkowo nawiązuje do Bluzgatora i Bluzgatora Bis) złożony z zaledwie dwustu linijek. Brunorator wykonują swoją pracę na dwóch innych plikach, zawierających posegregowane alfabetycznie tablice słów z tekstu instrukcji do auta (verbs_all.js) oraz tekst całości (text.js) z zakodowanymi miejscami na podmianę. Onak zdecydował się tym samym na użycie jednego tylko pliku html, w ramach którego praca generatora, w jego 28 odsłonach i tysiącach wariacji, się odbywa.

więcej >>>

redakcja 22.06.2014

Literary Marigins and Digital Media: CFP

Niecodzienna okazja do zaprezentowania się na międzynarodowym, anglojęzycznym wydarzeniu naukowym, do udziału w którym wystarczy przekonujący temat związany z nowymi mediami, przyszłością kultury i edukacji nadarza się przy okazji seminarium Literary Marigins and Digital Media organizowanego przez Academia Europaea (Wrocław Knowledge Hub). Seminarium odbędzie się między 15 a 17 kwietnia 2015 roku, ale zgłoszenia należy nadsyłać dość szybko: do 4 października 2014]!

Jednym z głównych gości imprezy jest Michael Joyce, autor popołudnia, pewnej historii i tłumaczonej właśnie na język polski drugiej klasycznej powieści hipertekstowej Twilight, a Symphony. Oprócz Michaela Joyce'a we Wrocławiu pojawią się także Zuzana Husárová i Ľubomír Panák, którzy zaprezentują jeden z swoich poetyckich performance'ów.

więcej >>>

Redakcja 03.09.2014

ELO w Milwaukee

jason Edward Lewis – PoEMMW Milwaukee trwa konferencja Electronic Literature Organization – największy festiwal cyfrowej literatury i krytyki. Artyści i badacze z całego świata tym razem spotykają się by na dziesiątkach wystaw, warsztatów i paneli zastanowić się nad przyszłością sztuki słowa we współczesnym otoczeniu medialnym, stąd hasło tegorocznej edycji: "Hold the light!". Nie zabrakło polskich uczestników. Piotr Marecki, obecnie na stażu w Trope Tank na MIT u Nicka Montforta, zaprezentował w Milwaukee polską literaturę cyfrową w świetle teorii pola Bourdieu. Prezentowana była także wideo-poezja Katarzyny Giełżyńskiej. Po naszej obecności w Londynie na e-Poetry, w Paryżu na konferencji ELO oraz – także w Paryżu – na seminarium o tłumaczeniu literatury cyfrowej, Milwaukee wyznacza kolejny krok w rozpoznaniu e-literatury i jej tradycji z kręgu Europy Środkowej i Wschodniej. Z ciekawostek warto wymienić, że w jednym ze swoim wystąpień Nick Montfrot mówił o liberaturze. Marecki z Montfrotem promowali też termin "hooy literature" na określenie pierwotnej fali eksperymentów literackich w Polsce, obecnej jeszcze przed literackimi hipertekstami Blok i Emeryk, a reprezentowanej przez demoscenę i rozproszone środowiska informatyków (np. Droga do Duplandu, Mózgprocesor)

15 lecie istnienia Electronic Literature Organization było najlepszą okazją do ustanowienia prestiżowych nagród Katherine Hayles i Roberta Coovera za najlepszą pracę krytyczną i za najlepszy utwór literacki. Laureatem wręczonej wczoraj nagrody Coovera został Jason Edward Lewis (jego prace omawiane były m.in podczas warsztatów Piksel i lira) za PoEMM – cykl pięknych i innowacyjnych wierszy dotykowych. Z kolei nagroda krytyczna Katherine Hayles trafiła do Johannesa Heldéna i Håkana Jonsona, autorów pracy Evolution: krytyczo-artystyczą refleksję przeplataną setkami linijek kodu komputerowego, który jest zarówno przedmiotem refleksji jak i jej ilustracją.

Przyznano też wyróżnienia. W kategorii artystycznej wyróżniono 18 Cadence Aarona Reeda, oryginalną, konfiguracyjną grę przygodową w sieci. W kategorii krytycznej – esej Reading the Drones: Working Towards a Critical Tradition of Interactive Poetry Generation. Calum Rodger, jego autor, w przejrzysty i przekonujący sposób wykazuje konieczność refleksji nad generatywną poezją w obszarze krytyki literackiej.

Echa z konferencji ELO w Milwaukee pobrzmiewać będą długo i nie raz będziemy do tego, co się tam wydarzyło wracać. Wiele z poruszonych tu wątków (krytyczna refleksja nad kodem, poezja generatywna) a nawet sam Robert Coover, pojawia się w najnowszym numerze Techstów (1 (9) 2014), nad którym prace dobiegają końca, i którego premiera naprawdę tuż za rogiem!

redakcja 22.06.2014

Książki-maszyny z lat 30.

Bob Brown Maszyny do czytania, dzięki którym można przeczytać dużą powieść w dziesięć minut? Słowa zapisane i odczytywane na połyskującym eterze? Takie (niezrealizowane) pomysły miał w latach 30. ubiegłego wieku Amerykanin Bob Brown. Ciekawy artykuł na temat futurystycznych projektów Browna publikuje serwis p-dpa.net.

Pomysły na zmechanizowane czytanie książek Bob Brown, amerykański pisarz awangardowy i poeta zawarł w trzech opublikowanych rozprawach: The Readies, Words oraz Readies for Bob Brown Machine. Zasadą super-szybkich i "mobilnych" maszyn do czytania była … projekcja tekstu bezpośrednio na siatkówkę oka czytelnika. Jednym z głównych celów Browna była bowiem "rewitalizacja optycznej sztuki czytania". Taką maszynę, w formie pudełka z dwoma rolkami, na które nawijany miał być tekst, podłączać się miało do jakiegokolwiek gniazdka elektrycznego. Dzięki temu maszynę można było przenosić (z domu do domu, z domu do pracy itp.)

Pomysł na projektowanie tekstu bezpośrednio na oko do dziś nie został zrealizowany. Brown budował swoją maszynę w odniesieniu do o kilka lat wcześniejszej Maszyny Fiskego, która pozwalała odczytywać zminiaturyzowany tekst na specjalnym, miniaturowym urządzeniu zaopatrzonym w szkło powiększające. Brown odrzucał tego typu pomysły jako zbyt książkowe.

Więcej na p-dpa.net w artukule Abigail Thomas

redakcja 23.02.2014

Warsztaty z Judy Malloy

Siedem cyfrowych utworów siedmiorga autorów, tworzących pod okiem jednej z najbardziej doświadczonych pisarek nowych mediów to efekt warsztatów Social Media: History, Poetics, and Practices prowadzonych przez Judy Malloy na Uniwersytecie Princeton.

Emma WoodhouseWśród prac znajduje się między innymi oparta na poetyce plotki, społecznościowa wersja Emmy Jane Austin, w której Emma, w pierwszej osobie, tworzy wpisy na Twitterze, Instagramie i Facebooku, autobiograficzna poezja generatywna, której punktem wyjścia jest twarz czytelnika widziana w kamerze komputera (Stephanie He: Motivated Me), defamiliaryzująca zabawa w wybór cyfrowych filtrów fotograficznych i zderzanie zdjęć z tekstem (Will Howard The Unfiltered Life), twitterowa opowieść jednego autora rozłożona na dwa różne głosy (Michael Pinsky, This is National Tweeter). Większość projektów to wciąż work in progress, warto jednak zapoznać się choćby z samymi opisami, które ukazują intrygujące zakątki technokulturowego horyzontu dzisiejszych 19-sto latków.

Omówienia prac i dokumentacja znajdują się pod dwoma adresami w plikach pdf.

redakcja 23.02.2014

Biopoetyką w Whitemana

PiperWzorowy przykład zastosowania narzędzi cyfrowej humanistyki na gruncie poetyki historycznej daje Andrew Piper w serii wizualnych analiz najsłynniejszego tomiku poezji Walta Whitemana. Piper postanowił zbadać i porównać wydania tomiku Źdźbła trawy, które ukazały się za życia poety na przestrzeni 30 lat.

Co ciekawe, jednostką pomiaru i wizualizacji jest nie tyle wiersz, co strona. Analizie podlega zasób lesykalny poszczególnych stron tomiku, które są zestawiane ze sobą na zasadzie ilościowej i rozrysowane w formie węzłów i połączeń na mapie uwzględniającej wszystkie trzy tomiki:

sieci rozrysowywane są na modłę "ewolucyjną", w wyniku czego program mierzy dystans danej strony względem innych opierając się na jej słownictwie. Nastgępnie program wybiera 6 najbliższych sobie stron i kontynuuje sortowanie całego dzieła. W efekcie zwizualizowana zostaje sieć relacji pomiędzy stronami whitemanowskich Źdźbeł trawy.

Celem działań Andrew Pipera jest analiza słownictwa pojedynczego pisarza w miarę rozwoju jego twórczości, odszukanie tendencji pojawiających się w późniejszych jej fazach, wskazanie na okres, który można nazwać "klasycznym", a nawet – dzięki wykorzystaniu odkryć współczesnej biolingiwstyki, odkrywanie neurologicznych schorzeń autora.

On Biopoetics: The Evolution of Whitman's Leaves of Grass jest częścią większego projektu badawczego, którego szczegóły i partie znajdują się na stronach blogu "literary topologies".

redakcja 23.02.2014

"Bałwochwał"

Bałwochwał250 plików tekstowych, 80 unikalnych lokacji, 12 różnych zakończeń, tekstowe mini-labirynty, linki losowe, czaty i rozgrywki z bohaterami, nielinearna ścieżka dźwiękowa - złożyły się na Bałwochwała, sieciową grę paragrafową na podstawie opowiadań Brunona Schulza. Opracowana przez Mariusza Pisarskiego i Marcina Bylaka literacka gra w stylu vintage, która swoją prapremierę miała na tegorocznym festiwalu Ha!wangarda, dostępna jest już w całości na portalu Ha!artu. Dziś utwór prezentowany będzie podczas Festiwalu Dekonstrukcji Słowa "Czytaj!" w Częstochowie, który od kilku lat konsekwentnie pokazuje polskie hiperteksty. Z kolei 27 października ludyczna przeróbka Schulza pokazana zostanie w Koszycach na Słowacji - Europejskiej Stolicy Kultury 2013. 

Bałwochwał to wyjątkowo wdzięczna adaptacja.  Proza Schulza ze swoją oniryczną poetyką, poszukiwaniem alternatywnej logiki czasu i przestrzeni oraz surrealistyczną warstwą zdarzeniową jak mało która sprzyja cyfrowej remediacji. Pisarski z Bylakiem przekształcili świat Schulza tak, by czytelnik mógł poczuć się głównym bohaterem: opowiadanie prowadzone jest w drugiej osobie liczby pojedynczej, czytelnik zbiera przedmioty i punkty, dokonuje wyborów co do rodzaju interakcji z napotkanymi postaciami, i co do kierunku swoich peregrynacji. Jak w klasycznym gamebooku nie brakuje tu ślepych odnóg, nagłych przegranych, pustych przebiegów fabularnych czy mini-rozgrywek w postaci rzutu kostką (tu: kostką cyfrową). Najważniejszym przekształceniem i jest narzucenie czytelnikowi misji, którą ma wykonać: głównym celem w pierwszej części rozgrywki jest rozpoznanie machinacji z udziałem manekinów i zapobieżenie wiszącej nad miastem katastrofy. Jedną z centralnych postaci jest na tym etapie Bianka, choć możliwe są takie przebiegi lektury, w których gracze w ogóle jej nie poznają. Szczęśliwcy, którym uda się ocalić Biankę i miasto, mogą albo zakończyć grę, albo zasugerować swoje własne warianty przebiegu rozgrywki, albo też przejść do następnego, dodatkowego poziomu gry. Tu z kolei przygody gracza przenoszą się z miejskich placów, rynku i ulicy Krokodyli do dyplomatycznej dzielnicy willowej i do sanatorium, podczas gdy głównym sojusznikiem gracza jest doktor Godard (u Schulza funkcjonujący jako dr Gotard). 

Choć Bałwochwał bazuje na konwencjach tekstowych gier przygodowych w wersji sieciowej, bez parsera (sieciowe klony Adventure z lat dziewięćdziesiątych) oraz na analogowych gamebookach z lat osiemdziesiątych (polskie Fantasolo Jacka Ciesielskiego) to główną figurą kompozycyjną i lekturową staje się powtórzenie, a zatem podstawowy chwyt literackiego hipertekstu. Pisarski z Bylakiem rezygnują z prostych drzewiastych kompozycji interaktywnej fikcji, gdzie jeden segment tekstu w dokładnie tym samym kształcie musi pasować do wielu etapów rozgrywki i różnych sekwencji fabuły. W "Bałwochwale" wiele kluczowych lokacji ma swoje wersje i zmienia się w zależności od tego, kiedy je odwiedzamy. Pisarski określa ten zabieg "phasingiem", sięgając po terminologię MMORPGegów, ale warto pamiętać że zarówno phasing jak i wiele innych zabiegów ludologicznych w tym utworze jest robionych ręcznie, przez człowieka, z jego kapryśnym poczuciem humoru i skłonnością do niekonsekwencji, a nie przez "silnik gry" i jego nużącą przewidywalność. Muzykę do Bałwochwała przygotował Artur Sosen Klimaszewski, twórca muzyki do spektakli teatru Strefa Ciszy, muzyk progresywno-hiphopowego duetu Dyzmatronik.

Czytaj dalej >>>

Redakcja 16.10.2013

Ha!wangarda 2013

Carolyn Guer i Michael Joyce, More than a year - z festiwalowego biuletynu Największy w Polsce festiwal literatury eksperymentalnej, liberackiej i nowomedialnej Ha!wangarda zakończył się w Krakowie. Spotkania z Michalem Joycem, Carolyn Guyer, Boyanem Maserko, Radosławem Nowakowskim i Robertem Szczerbowskim, występy Shinsuke Takasaki i Petera Waugha, poetyckie instalacje i performance Zuzany Husarovej, Łukasza Podgórniego, Leszka Onaka, prezentacja rosyjskiej sceny nowomedialnej przez Natalię Fedorovą, czytanie elektronicznej wersji Powiek przez Zenona Fajfera – to festiwalowe atrakcje, których ilość i intensywność powinny dostarczyć miłośnikom awangardowych trendów w literaturze wrażeń na cały rok.

W Krakowie doszło też do kilku ważnych premier i prapremier. W czwartek i piątek były to pierwsze prezentacje m.in Matrioszki - hipertekstu Marty Dzido, Złych słów - gry w niszczenie kanonu Piotra Puldziana Płócienniczaka, Bałwochwała - internetowej gry paragrafowej Mariusz Pisarskiego i Marcina Bylaka. Podczas sobotniego wieczoru zaprezentowane zostały premierowe Opowieści graficzne Juliana Antoniszczaka, Antologia Roberta Szczerbowskiego; odbyło się też performatywne czytanie książki Jezus nigdy nie był aż tak blady Dariusza Orszulewskiego. Festiwal zakończył Leszek Onak polimedialną instalacją Krajobraz znaczenia #1 oraz noise'owym wydaniem Skanowania Balu Łukasza Podgórniego w wykonaniu autora i Porcji Rosołowych.

O wydarzeniach Ha!wangardowych będziemy pisać w osobnych artykułach, poświęconych poszczególnym premierom i spotkaniom. Póki co, zapraszamy do pobrania festiwalowego biuletynu i śledzenia stron Ha!wangardy na Facebooku i portalu Ha!artu.

redakcja 06.10.2013

Chercher le texte

Lucile Haute, Alexandra Saemmer, Régina Demina & Aurélie Herbet: Conduit d'aérationW Paryżu zakończyła się konferencja "Chercher le text", podczas której, w ciągu pięciu dni, w ramach równoległych cyklów wykładów i paneli dyskusyjnych oraz wieczorów wypełnionych programem artystycznym zaprezentowali się artyści i teoretycy sztuki nowych mediów z całego świata. 

Obecni byli niemal wszyscy liczący się autorzy, cała rzesza młodych badaczy ze świeżych pomysłami, a poruszone zostały niemal wszystkie dające się pomyśleć tematy (zachęcamy do pobrania darmowych plików wystąpień na stronie konferencji). Nie sposób na gorąco wchodzić w szczegóły wystąpień, jeśli jednak szukać jakichś punktów wspólnych to były nimi próby ponownego zdefiniowania języka i literatury, które w kontekście nowych mediów przesuwają środek ciężkości z tekstu na inne porządki semiotyczne, zachęcając do interpretacji literackiej tradycji w tak odmienionej perspektywie (utwór jako software lub performance,  książka jako interface). Często cytowane w trakcie wystąpień Palimpsesty Gererda Genette'a potwierdzają też tendencję do medialnie zorientowanego distance reading.  

Druga w tym roku po e-Poetry konferencja ELO w Europie raz jeszcze  potwierdziła, że młoda dyscyplina i przedmiot jej badań, borykając się z własną tożsamością i instytucjonalną przynależnością (jesteśmy polonistami, romanistami i germanistami, wykładamy na kulturoznawstwie, medioznawstwie i informatyce; na polu artystycznym zajmujemy się pisaniem poezji i prozy, ale też tworzeniem filmów, instalacji i aplikacji na urządzenia dotykowe), potrzebuje mocnego impulsu konsolidacyjnego, zwłaszcza teraz, gdy każdy dotychczasowy humanista, zamienia się w "cyfrowego humanistę" a na uczelniach mnożą się wydziały nowych mediów, które zmieniając nazwę, nie zamierzają zmieniać przedmiotu swoich zainteresowań, zazwyczaj dalekiego od sztuki "urodzonej cyfrowo" i tworzonej z myślą o specyfice medium. Innymi słowy, zjawiska określane mianem "born digital" i "medium-specific" to wciąż terra incognita dla wielu ośrodków naukowych, choć próbują one wyręczać e-literatów i same siebie mianować specjalistami w tej dziedzinie. Tymczasem lada moment do liceów i na uczelnie wchodzić zacznie pokolenie, które urodziło się j wychowało już w epoce cyfrowej, pokolenie nie obciążone analogowym, książkowym paradygmatem literackości, które potrzebować będzie swoich własnych kanonów. Oby - jako pionierów literatury współczesnej - uwzględniały one raczej Koniec świata według Emeryka niż Samotność w sieci, popołudnie, pewną historię, a nie Komu bije dzwon...

Agnieszka Przybyszewska podczas konfencji Chercher le textePo raz pierwszy na organizowanej przez Electronic Literature Organization imprezie mocno widoczni byli badacze z Polski. Agnieszka Przybyszewska przybliżała w Paryżu twórczość Amaranth Borsuk z perspektywy liberatury, w podobnym świetle przedstawiała Humument Toma Philipsa (jako app i książkę) Anna Nacher, z kolei Monika Górska-Olesińska i Mariusz Pisarski omówili wyzwania, jakim musieli sprostać przy tłumaczeniu generatora poezji Sea and Spar Between Nicka Montforta i Stephanie Strickland. Paryż był wymiernym sukcesem polskiej grupy: pokazaliśmy się z dobrej strony, zaprezentowaliśmy ożywczego ducha i nawiązaliśmy mnóstwo kontaktów, które powinny służyć rozwojowi literatury elektronicznej i jej czytelnictwa zarówno nad Wisłą jak i w skali globalnej.

Konferencja była współorganizowana przez Laboratorium Paragraf Uniwersytetu Paris 8, laboratorium Excellence Arts-H2H oraz Laboratorium Musique et Informatique de Marseille (MIM).

Xanadu - nowa książka o hipertekście

Xanadu. Hipertekstowe przemiany prozy Hipertekst literacki – jeden z pierwszych, prekursorskich gatunków cyfrowej awangardy z przełomu XX i XXI wieku doczekał się swojej pierwszej polskiej monografii. Na półkach trafiła właśnie książka Xanadu. Hipertekstowe przemiany prozy Mariusza Pisarskiego, kontynuująca serię "Cyfrowa humanistyka" Ha!artu. Książka Pisarskiego opowiada o korzeniach, historii i teorii tekstów rozgałęziających się i działających na żądanie. Znalazły się w niej między innymi gruntowne typologie hiperłączy i rodzajów leksji w hipertekście, analizy polskich powieści hipertekstowych, najnowsza interpretację "popołudnia pewnej historii" M. Joyce'a i "Rękopisu znalezionego w Saragossie" oraz przegląd teorii literatury pod kątem hipertekstu, dzięki czemu dowiadujemy się co łączy z tym zjawiskiem Romana Jakobsona, Konstantego Stanisławskiego, Romana Ingardena czy Wolfganga Isera.

Xanadu. Hipertekstowe przemiany prozy to efekt długoletnich studiów nad hipertekstem. Ich pierwszym założeniem było wprowadzenie tego zjawiska na grunt refleksji literaturoznawczej, polskiej i obcej, poprzez stworzenie pomostu pomiędzy tradycją (dokonaniami XX wiecznych awangard oraz poglądom na literaturę wyrażonym przez formalistów, strukturalistów i narratologów) a przyszłością (konwergencja humanistyki i informatyki). Założeniem drugim było zaproponowanie nowych kluczy interpretacyjnych do literatury ruchomej, cyfrowej i zsieciowanej, w czym pomogła gruntowana analiza węzłów i linków najwybitniejszej powieści hipertekstowej. Założeniem trzecim było zachęcenie do tworzenia literatury elektronicznej oraz – przede wszystkim – dostarczenie narzędzi do jej analizy i interpretacji, czemu autor dał wyraz wprowadzając kilkustopniowy "przepis" metodologiczny i zastosowując go na przykładzie polskich utworów hipertekstowych. Jako taka, książka Mariusza Pisarskiego powinna przydać się zarówno młodym adeptom i fanom literatury elektronicznej, jak i doświadczonym krytykom i badaczom. Jak pisze wydawca

Mariusz Pisarski udowadnia, że koniec książki, jeśli miałby taki nastąpić, nie oznacza końca literatury. Wręcz przeciwnie – popularyzacja narzędzi, retoryki i sposobu funkcjonowania tekstu w sieci i na ekranie komputera daje autorom sposobność trafienia do czytelnika na sposoby, które do tej pory były niemożliwe. Jeśli informacja, wraz grafiką, muzyką i wideo, cyrkuluje dziś pomiędzy biurkiem w domu i w pracy, teczką, kieszenią i chmurą obliczeniową, by z powrotem trafić na biurko, literatura ma szansę nie tylko podążać, ale i wyprzedzać taki obieg treści. Książka Xanadu. Hipertekstowe przemiany prozy, poruszając najważniejsze zagadnienia z zakresu poetyki i retoryki przekazu literackiego na ekranie komputera, pełni jednocześnie rolę przewodnika po przyszłości książki i literatury.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Ha!art dzięki wsparciu Narodowego Centrum Kultury. Świetnie przemyślaną, hipertekstową w duchu okładkę zaprojektowały i wykonały Aleksandra Toborowicz i Dagmara Berska. Książka dostępna w dobrych księgarniach. Wersja e-bookowa wkrótce

redakcja 11.09.2013

Piksel, lira i afrykańskie upały

piksel i liraW samym środku wyjątkowo gorącego lata cóż lepszego niż gimnastyka prawej, kreatywnej półkuli? Ha!art, Narodowe Centrum Kultury oraz Mariusz Pisarski jako prowadzący zapraszają wszystkich adeptów pióra na warsztaty literatury cyfrowej "Piksel i lira", które odbywać się będą od czwartku 6 sierpnia w 5 miastach Polski. Jak pisać, by być czytanym na ekranie komputera, telefonu komórkowego i tableta? Dlaczego nie powinniśmy się bać języków oprogramowania? Jak wykorzystać interenet do własnej polityki autorskiej? To tylko niektóre z pytań, na które postaramy się najrzetelniej odpowiedzieć, w oparciu o nasze doświadczenie wydawnicze, kontakty międzynarodowe i zaplecze teoretyczne.

Podczas letnich warsztatów Ha!artu będzie się można przyjrzeć się różnym sposobom bycia pisarzem pośród multimedialnej kakofonii dobiegającej z obszarów off-line i on-line. W trakcie trzech bloków, na które podzielono warsztaty, poznacie strategie artystyczne stosowane przez autorów literatury cyfrowej [od egotycznej autopromocji po altruistyczną terapię, praktyczne sposoby wykorzystania sieciowych skryptów, bibliotek open-source i oprogramowania autorskiego w tworzeniu poezji i prozy, podstawowe reguły samodzielnej publikacji na nośniki cyfrowe [Kindle, iBooks i polskie platformy self-publishingu].

Zaprezentowane będą utwory z multimedialnej serii Korporacji Ha!art w swoich pierwotnych, brudnopisowych wersjach analogowych i jako finalny produkt na ekranie. Warsztaty "Piksel i lira" stworzą też okazję do powstania kolaboratywnego dokumentu z przebiegu warsztatów, który - jako żywy przykład hipertekstu, wykorzystującego dźwięk, obraz i video - opublikowany zostanie on-line po zakończeniu cyklu spotkań.

Warsztaty odbywają się w księgarniach partnerskich Narodowego Centrum Kultury. Prowadzący: Mariusz Pisarski - badacz hipertekstu literackiego, członek Electronic Literature Organization oraz Association for Computing Machinery, autor książki "Xanadu. Hipertekstowe przemiany prozy". Książka i warsztaty finansowane są przez Narodowe Centrum Kultury.

Szczegóły na stronach Ha!artu

redakcja 06.08.2013

Skanowanie balu: szkoła pływania Łukasza Podgórniego

Skanowanie baluBill Viola, legenda wideo-artu, miał powiedzieć, że nie czuje się wideo-artystą, lecz po prostu artystą. Medium, które wybrał jako platformę ekspresji, reprezentowane przez telewizję oraz profesjonalne i amatorskie filmy wideo, tak prominentne dwie dekady temu, najzwyczajniej w świecie wydało mu się najbardziej adekwatnym terenem poszukiwań. Łukasz Podgórni, swoim Skanowaniem balu, (Ha!art-Rozdzielczość Chleba, dostępny za darmo online) zdaje się mówić coś podobnego: nie jestem poetą cybernetycznym, jestem poetą. Choć w przypadku autorów "cybernetycznych" nie jest to nic nowego – Podgórni, Bromboszcz, Onak, Misiak i Puldzian korzystają z dobrodziejstw druku w miarę regularnie – to warto zobaczyć jak poeta z Krakowa radzi sobie z papierowym tworzywem dziś, gdy od ostatniego tomiku solo, recenzowanych u nas Nocy i Pętli, upłynęło już 3 lata.

W tym czasie można było natknąć się na Podgórniego online i offline, na stronach, na plikach, na przygotowywanych z innymi autorami tomikach, w galeriach i księgarniach, na międzynarodowych festiwalach i konferencjach, w trakcie cyberpoetyckiej widżejki i podczas skandalizujących performansów (vide Spacer po sprzęgle Pułki, Bromboszcza i Podgórniego na YouTubie).

Cała ta działalność dowodzi, że druk nie jest dla Podgórniego rodzajem drugiego płuca, tym bardziej "macierzą", do której powraca jak Szczepcio i Tońcio na Ziemie Odzyskane. Przestańmy więc wychodzić z tą oklepaną opozycją druk-piksel, odsuńmy na bok zbyt łatwo wpadającą do głowy dialektykę drukowane>cybernetyczne>postcybernetyczne, zdobądźmy się na minimum uważności i przyjrzyjmy, co tu się właściwie dzieje...

ciąg dalszy >>> >>>

Mariusz Pisarski 12.07.2013

Douglas Engelbart – R.I.P

Englebart demonstruje myszkę i interfejs graficzny w 1968 rokuW tym tygodniu żegnamy Douglasa Engelbarta – wynalazcę myszki komputerowej, autora słynnego demo z 1968 roku, i twórcę systemu NLS/Augment, który zainspirował większość systemów hipertekstowych, w tym współczesne systemy operacyjne. Engelbart zmarł w wieku 88 lat, pozastawiając za sobą ideę i cel, do którego od lat dążą twórcy technologii informacyjnych: augmentacji ludzkiego intelektu przy pomocy komputera. Mark Bernstein, w krótkim in memoriam na swoim blogu, podsumowuje dokonania Engelbarta, którego znał osobiście, i który żywo interesował się rozwojem literackiego hipertekstu, krytycznymi wystąpieniami J. D Boltera, Michaela Joyce'a i Nancy Kaplan. Engelbart. Bernstein zamieszcza też poruszające zdjęcie, w którym Engelbart i Ted Nelson – uchwyceni na jednej z konferencji ACM Hypertext – uśmiechają się do kamery wraz z bardzo, bardzo młodym Aaronem Swartzem.

Najlepszym przypomnieniem zasług Douglasa Engelbarta niech będzie link do jego przełomowej demonstracji systemu operacyjnego NLS, myszki komputerowej oraz połączenia internetowego pomiędzy dwoma uczelniami z roku 1968 (!). Engelbart i jego zespół zademonstrowali tam po raz pierwszy połączenia hipertekstowe, dynamiczne linkowanie plików, adresowanie obiektowe i wiele innych prekursorskich rozwiązań, z których lata później korzystać będą laboratoria Xeroxa, IBM, Apple'a i Microsoftu.

Więcej o Douglasie Engelbercie na poświęconej mu stronie w Techstach: http://techsty.art.pl/hipertekst/historia/engelbart.htm

redakcja 11.07.2013

Raport z e-Poetry 2013 (Londyn)

Hazel Smith - Dissapearing (Watermans Art Centre, London 2013, photo: Mariusz Pisarski)W stronę obrazu i muzyki, instalacji i rzeźby, a nawet komedii scenicznej, teatru tańca i koncertu rockowego podąża współczesna poezja cyfrowa: najciekawszy dziś chyba konglomerat nowych gatunków artystycznych. Cyfrowe współistnieje tu z analogowym, a przestrzeń i ciało zastępują kartkę papieru jako pole pisma dla poetyckiej ekspresji. Przez cztery dni w Londynie, na uniwersytecie Kingston, na Southbanku, w centrum sztuki Watermans i w przestrzeniach wystawowych Tate Britain, odbywało się biennale e-Poetry 2013. Wzięło w nim udział ponad 50. artystów, krytyków i kuratorów sztuki nowych mediów z całego globu, w tym z Rosji, Brazylii, Rumunii a nawet Iranu (via Skype). Zaprezentowane została cała paleta nowych form poetyckich i narracyjnych powstałych na styku interakcji/działania kodu a obrazu, filmu, animacji, muzyki i działań na żywo na scenie.

Organizatorzy imprezy, pod okiem Loss Pequeño Glaziera, pioniera poezji cyfrowej i szefa artystycznego festiwalu, zadbali o to, by gęsto wciśnięte w czterodniowy program pokazy i wykłady dotknęły każdej możliwej sfery, w której e-poezja się dziś przejawia. Sferę tę wyznaczają dwa bieguny. Na jednym z nich sytuują się prace, w których słowo jest silnie zmediatyzowane, wspomagane przez wachlarz środków polisemiotycznych i poddane przez kod komputerowy przeróbce i permutacjom. Nurt ten reprezentują m.in prace Natalii Fedorowej, Kate Pullinger czy Serge'a Bouchardona w gatunkach takich jak muzyczno-wizualny performance, polimedialny hipertekst czy poetyckie aplikacje dotykowe. Mistrzowską realizacją tego kierunku poezji "wspomaganej" jest zaprezentowana w Londynie poezja na konsole: Concretoons Benjamina Ortiza Moreno, w której wiersz barokowego hiszpańskiego poety poddawany jest kinetycznej, dźwiękowej i wizualnej manipulacji w środowisku przypominającym przestrzeń gry komputerowej, z własną, podatną na entropię fizyką. Źródłem manipulacji jest czytelnik/gracz trzymający w rękach specjalnego gamepada.

Eric Snodgrass, Talan Memmott: Huckleberry Finnegans Wake (Memmott, Snodgrass, Tempest ); Watermans Art Centre, London 2013; photo: Mariusz Pisarski Na biegunie drugim znajdują się formy celowo minimalistyczne, bardzo często analogowe lub ze śladowym udziałem środków cyfrowych, które są cyfrowe nie za sprawą medium, lecz jego kontekstu, czyli cyfrowego wymiaru współczesnej kultury. Przykładem mogą być prace, w których poeta czyta na głos komendy javasrciptu lub recytacje, w których autor modeluje swój głos na syntetycznych asystentów znanych z Siri czy S Voice'a (świetny występ Iana Hatchera). Blisko tego bieguna sytuuje się też wideo-poezja i poezja konkretna, remediowane dziś przez domenę cyfrową i świetnie się czujące pod szyldem e-Poetry. Ciekawą, krytyczną propozycję kategoryzacji współczesnej wideo-poezji, opartą na przeglądzie tysięcy wideo-wierszy na YouTubie przedstawił Tom Konyves, z kolei nowe oblicza poezji konkretnej zaprezentował w swojej wideo-medytacji tekst i zimowy krajobraz Ottar Ormstad. Z jednej strony mamy zatem mocno zmediatyzowaną sztukę słowa, a z drugiej wypowiedzi prawie analogowe o odciśniętym na sobie cyfrowym "piętnie", lub których tworzywem są "stare" nowe media (wideo, przestrzeń poezji konkretnej).

Penny Flores, John Cayley: Turner and digital writing: performance, installation, discussion; Tate Britain, July 2013; photo: Mariusz PisarskiSzerokie centrum tak zarysowanego obszaru stanowią działania, których tworzywem jest internet, media społecznościowe i cyfrowy styl życia użytkownika, czytelnika i autora, otoczonych gadżetami i nobilitowanych za ich sprawą do statusu quasi-profesjonalisty w każdej dziedzinie sztuki. Świetnym przykładem lingwistycznego, programowalnego net.artu jest The Deletionist – kolaboracyjne opus Nicka Montforta, Amranth Borsuk i Jaspera Julla. Jest to aplikacja bookmarkowa na przeglądarkę, która oglądane strony internetowe, łącznie ze stronami Facebooka i Wikipedii, za sprawą algorytmu wymazującego, zamienia w wiersze. W tym samym szeregu umieścić należy prace młodej poetki-programistki Anny Tolkachevej, która wykorzystuje sieć, np. wewnętrzne wyszukiwarki stron www, do tworzenia swoich własnych protokołów poetyckich. W podobnym duchu utrzymane są najnowsze utwory Jody Zellen, prekursorki wielu gatunków literatury cyfrowej, obecnie eksplorującej retorykę ekranów dotykowych. Tutaj też warto umieścić multimedialne, poetyckie eseje utrzymane w estetyce kolażu form i mediów (Passing Through Alexandera Moutona). Choć utwory z tego kręgu nie są tak spektakularne jak prace z bieguna pierwszego (Natalia Fedorova Sergiej Tomofjejew mogliby swój transowo-poetcki program równie dobrze zaprezentować w najlepszych klubach techno w Londynie), to pokazują, że e-poezję tworzyć może dziś każdy, wystarczy odpowiedni punkt widzenia i zręczne wykorzystanie dostępnej palety środków wyrazu.

Warto wymienić także dwa wyraźne nurty, które zaczynają zasilać praktykę e-poetycką. Pierwszym z nich jest slam, który w zestawieniu z działaniem poety na ekranie i wykorzystaniem uprzednio wykonanych/wyselekcjonowanych materiałów audiowizualnych jest niezawodnym przepisem na wybuchową mieszankę e- poetycką, jak w przypadku improwizowanego (na korytarzu, już po zamknięciu sali głównej) Cystemu Jhave'a Johnstona. Nurt drugi wytyczają tekstualne eksploracje ciała i cielesne eksploracje tekstu, z użyciem narzędzi cyfrowych, a zatem prace, które w swoim centrum stawiają żywe, ruchome lub zmapowane i poddane kontroli z zewnątrz ciało, jak w pracach Dissapearing Hazel Smith, Entering Woodies Zuzany Husarovej i Lubomira Panaka czy w backlit crisa cheeka.

Piotr Marecki eksploruje  I : *tter - I´m_in > 1 Zuzany Husarovej i Lubomira Panaka, Watermans Art Centre, July 2013; photo: Mariusz PisarskiPodczas e-Poetry 2012 Polską reprezentowali Piotr Marecki z Ha!artu i Mariusz Pisarski z Techstów. Artyści i badacze, którzy zjechali do Londynu z całego globu, mieli szansę usłyszeć o strategiach poetyckich i politycznych polskiej cyberpoezji (czyli opowieści o drodze, jaką w warunkach polskich musiał przejść cyberpoeta od niebytu do względnego rozpoznania w środowisku literackim), w rozmowach z uczestnikami sporo mówiliśmy także o tradycji polskiej e-poezji (Dróżdż, Bruszewski) o polskich hipertekstach (Nowakowski), wideo-wierszach (Giełżyńska) i o – coraz bardziej znanej na świecie - liberaturze. Następne święto literatury elektronicznej już niedługo, we wrześniu w Paryżu, skąd także nie omieszkamy zamieścić raportu.

redakcja 26.06.2013

Galeria glitchów

galeria glitchy Co się stanie, gdy wadliwą, sześcioletnią kartą graficzną spróbujemy napędzić silnik względnie nowej gry wideo? Czy cyfrowy bigos, który na kilka sekund powstaje w wyniku tego zderzenia jest czystą usterką, czystą sztuką, czymś po środku, a może zwykłą uzurpacją? Nie odpowiadając na te pytania, mamy zaszczyt zaprosić do galerii wybranych glitchów, które w ciągu ostatnich tygodni zakłócały i upiększały wszelką aktywność na redakcyjnym desktopie Techstów (ostatnio - mocno ludologiczną). Składniki tego usterkowego bigosu to działające w tle programy, otwarte dokumenty tekstowe, panel okienek z najczęściej odwiedzanymi stronami, które po niemiłosiernym zmieszaniu się z sobą, tworzą zwariowane konfiguracje. To co prywatne i zamknięte miesza się z tym, co publiczne i powszechnie dostępne, graficzne sprzężenia i przestery kontrastują z iluzoryczną stabilnością tekstu, artykułów, e-maili czy wiadomości, a wizualny szum - jakby rozmyślnie - przeciwstawiany jest ciszy czarnej lub białej powierzchni.

Te ekranowe usterki, zamrażając pewien moment w czasie i pewne stadium procesu (pracy, zabawy, swobodnego wertowania informacji), które odnoszą się do konkretnych zdarzeń i osób, są swoistym rodzajem świadectwa, dokumentem, dzięki któremu ktoś kiedyś, lub choćby my sami za parę lat, będziemy mogli częściowo zrekonstruować sytuację i powiedzieć co robiliśmy ze swoimi komputerami podczas bezlitośnie długiej zimo-wiosny roku 2013....

galeria glitchy Zapraszamy do galeri!  Tym razem na Facebooku, gdzie  znaleźć można parę innych ciekawostek techstowych. Jeśli ktoś chciałby się podzielić screenshotami glitchów na własnym komputerze - przysyłajcie (wraz z krótką diagnozą) ! Galeria będzie się powiększać.

Prezentowane tu glitche samoczynnie wywoływały się na sekundę, najwyżej dwie, przed uruchomieniem bądź programu do oglądania filmów (vlc), bądź gry World of Warcraft, bądź przed zmianą okna przeglądarki Safari. Ich rejestracja możliwa była dzięki szybkiemu naciskaniu trzech przycisków (function, ctrl, 3), które uruchamiały program do robienia zrzutów ekranu. Glitche harcują po systemie Mac OS 10.7 (Lion) na macbooku pro z końca 2007 roku.

redakcja 07.06.2013