:: hiperteksty ::
 
:: aktualnosci ::
 
:: warsztaty ::
 
:: elektro  blog ::
 
:: gutenberg pub ::
 
:: skrzynka ::
 
 
m a g a z y n -  r e c e n z j e,  o d g ł o s y
 
01
     
 

Bloody Sunday. Kilka słów o 0rh+ 01

Dorota Sikora

 

W niedzielny wieczór, gdy nie słyszę nic prócz szumu chłodzącego procesor wentylatora - tak nieodmiennie towarzyszącego eksploracji cyfrowych światów - zagłębiam się w "Rh+", opowieść o "konfliktach serologicznych powietrza z powietrzem".

Początkowo powoli, ze szczególną uwagą ważąc słowa niecodziennie osadzone w tekście, potem pośpiesznie, poszukując koherencji, przeskakując z leksji na leksję, pożądając związku. Prawdopodobnie to typ lektury charakteryzujący tych, którzy chcieli, ale nie starczyło im sił, bo przyzwyczajeni do logicznych lecz szorstkich przejść pomiędzy informacjami na stronach internetowych tego samego oczekują w każdym tekście publikowanym w sieci. Przywołana do porządku zaczynam jeszcze raz.

Teraz widzę. Strony przeglądają się w sobie. Tak samo, jak przeglądają się strony książki: na pozór nieróżniące się; z marginesem, zaznaczoną w rogu paginacją. Czytane zaznaczają swoją odrębność, jednak gdy spróbujemy je złożyć, kratki przez chwile przeglądają się w sobie i prawdopodobnie dlatego, zadowolone z tego, co widzą, odstawione na półkę przylegają do siebie tak ściśle. A może po zamknięciu książki litery przesypują się z kartki na kartkę jak przypuszczał jeden z bohaterów opowiadań Borgesa? Wierzę, że strona wynika z poprzedzającej ją, a ta już od pierwszego zdania planuje jak stać się drugą. Z tym przeświadczeniem, odrzucanym przez innych niepotrzebnym balastem, kontynuuję lekturę przeglądających się w sobie stron "Rh+".

To co widzę kojarzy się z niemym filmem. W podkreślone wyrazistą szminką usta bohaterki słowa wkłada ktoś obcy. Jest ich niewiele, wiec ona, świadoma tego, stara się "nadrabiać miną". W "Rh+" Joanny Roszak, inaczej niż w filmach sprzed stu lat, brak przerysowanej gry aktorskiej - tutaj zastępuje ją słowo. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zawartość tekstu w tekście, parafrazując słowa znanej sceny z filmu Bareji, jest bardzo duża. Powtórzenia, nagromadzenie metafor, krótkie lecz liczne zdania czy obecność specjalistycznej terminologii i obcojęzycznych zwrotów - wszystko zdaje się być zaprojektowane po to, by rekompensować czytającemu surową przestrzeń, w której został umieszczony tekst.



........................................................................................................





strona główna : zastrzeżenia : instrukcja obslugi : czat : kontakt




copyright © techsty.art.pl 2003