Kilkudziesięciu twórców poezji elektronicznej oraz teoretyków sztuki nowych mediów z całego świata spotkało się niedawno w Barcelonie na konferencji e-Poetry 2009. Techsty miały tam także swojego przedstawiciela. Emilia Branny zaprezentowała tekst "Obietnice e-poezji". Po tym jak pokonferencyjny kurz zdążył już opaść, Emilia zamieszcza w Techstach swoją wnikliwą relację z tego dorocznego wydarzenia.
Co z niej wynika? Jak się okazuje, obietnice elektronicznej sztuki słowa bywają płonne. Według Branny, konferencja w Barcelonie ujawniła słabość tego rodzaju sztuki: e-wiersze bywają hermentyczne, dziwaczne lub nudne. Nierzadko artyści bardziej koncentrują się na formie niż na procesie, który wymaga przecież ciągłego utrzymywania uwagi czytelnika. Czytelnik znużony odchodzi...
Czy z tak diagnozowanego impasu istnieje jakieś wyjście? Jak najbardziej: jest nim zdrowy rozsądek w podejściu do odbiorcy, wczucie się w jego sytuację. W praktyce chodzi o to, by e-poeta rozumiał dzieło jako proces w sensie jak najbardziej dosłownym, oraz surowo przestrzegał podstawowych zasad tak zwanej usability. Są to zabiegi, które Emilia nazywa "walką o każdą sekundę" uwagi czytelnika.
Zapraszamy do lektury!