Łukasz Podgórni - once you go black

Nowe prace Romana Bromboszcza i poetów Rozdzielczości Chleba, blok specjalny z remiksami generatora Wąwóz Taroko, w tym przebojowa wersja góralska i wielkomiejska oraz pełna wersja Zmroku. Symfonii ? zagubionego na dawnych platformach hipertekstu Michaela Joyce?a po raz pierwszy w darmowej wersji online: tyle i jeszcze więcej znaleźć można w najnowszym numerze ?Techstów?. Przybliżamy też teorię interfejsów z perspektywy amerykańskiej (Alexander Galloway o efektach interfejsów) i polskiej (Piotr Kubiński o strategiach emersyjnych w grach), zaglądamy do Muzeum Historii Komputerów w Katowicach i na wystawę Big Bang Data w Londynie.

Pozycją w najnowszych ?Techstach?, z której jesteśmy najbardziej dumni, nie tylko dlatego, że pracowaliśmy nad nią najdłużej, jest Zmrok. Symfonia Michaela Joyce?a: przepełniona polskimi akcentami powieść hipertekstowa amerykańskiego autora, o której otwarte, sieciowe wydanie Ha!art, Techsty i sam autor zabiegaliśmy od lat. Po pewnej przerwie gościmy w Techstach Romana Bromboszcza z serią prac wskazującą na nowe kierunki poszukiwań autora Manifestu Poezji Cybernetycznej (genetyka, mutacje, bioart). Swój blok przygotowali także poeci Z Rozdzielczości Chleba: Piotr Puldzian Płócienniczak prezentuje zaskakujący generator Booms (“oglądałem pokemony, kiedy pierwszy samolot/uderzał w północną wieżę world trade center”), Łukasz Podgórni mruga do nas okiem swoich ironiczno-politycznych gifów, a Leszek Onak raz jeszcze malwersuje klasykę, tym razem Mickiewicza, w programowalnie starzejącej się Odzie do młodości.

Osobny, duży dział poświęcony jest generatorowi poetyckiemu Wąwóz Taroko Nicka Montforta. Publikacji polskiej wersji Wąwozu…, przetłumaczonej i przeportowanej przez Piotra Mareckiego, towarzyszą tekst Nicka Montforta o zespołowym programowaniu dla przyjemności oraz refleksja Scotta Rettberga o tym, jak powstał pierwszy remiks generatora, który wywołał całą falę późniejszych ?apriopriacji? (utwór doczekał się już niemal 30 przeróbek). Jako wisienkę na torcie, premierowo publikujemy zatem Garaż w Tokio Rettberga ? przebojową, rock?n?rollową, wielkomiejsko-azjatycką wersję szczególnie do polecenia wszystkim tym, którzy boją się poetyckich generatorów. W tym samym dziale znalazły się także polskie przeróbki generatora: Wąwóz Kraków Piotra Mareckiego, napisany gwarą góralską oraz Oko na Donbas Mariusza Pisarskiego, remiks oparty na zapiskach wrażeń w trakcie lotu nad Rosją z ominięciem wschodniej Ukrainy.

W dziale teoria prezentowane są dwa teksty o interfejsach: fragment ważnej książki The Interface Effect Alaxandra R. Gallowaya oraz artykuł o emersji w grach komputerowych Piotra Kubińskiego ? fragment nagradzanej pracy doktorskiej warszawskiego komparatysty i ludologa.

W cyklu “warsztaty” prezentowany jest hipertekst Delta Miciński przygotowany przez uczniów Liceum Sztuk Plastycznych w Częstochowie i eksponujący asocjacyjną pracę umysłu i krzyżowanie się głównych motywów w trakcie zespołowych i indywidualnych czytań poezji Tadeusza Micińskiego.

Numer zamykają dwie relacje z ekspozycji światowych i lokalnych. Gorąco polecamy przechadzkę do Muzeum Historii Komputerów w Katowicach u boku Moniki Górskiej Olesińskiej oraz zwiedzenie wystawy Bing Bang Data w Londynie.

Najnowszy numer ?Techstów? uznajemy za otwarty i zapraszamy do lektury!

Gif towarzyszący niniejszemu postowi pochodzi z publikowanego w numerze setu aby setki dolarw kazdego dnia Łukasza Podgórniego.

Kosmos – nowy hipertekst Jakuba Jagiełły

Jakub Jagiełło - Kosmos

Międzygalaktyczny romans i rozgałęziająca się, kolista opowieść o lądowaniu na odległym Keplerze 22b ? to nowa, hipertekstowa propozycja Jakuba Jagiełły. Hipertekst Kosmos był jedną z kilku ważnych premier festiwalu Ha!wangarda 2015 w Krakowie. Złożony z kilkudziesięciu segmentów tekstu, otwieranych w oryginalnych ramkach oraz powiązanych z sobą i internetem za pomocą własnej konwencji linkowania, zaopatrzony w mapę lokacji i wzbogacany gdzie niegdzie dźwiękami i animacją, Kosmos jest projektem zwartym i konsekwentnym.

Pod kątem fabularnym opowieść zaczyna się całkiem zręcznie, niczym popołudnie, pewna historia Michaela Joyce’a, którą ? przypomnijmy ? Jagiełło pomógł programować. Inicjujący hipertekstową podróż kosmiczną fragment nie jest osadzony w żadnej konkretnie nazwanej czasoprzestrzeni, może być zatem zarówno początkiem, środkiem jak końcem opowieści:

Nic we mnie nie ma i nie walczę z cie­mno­ścią, która wlewa się we mnie. Wy­peł­nia mi usta smakując popiołem, ciemność, której nie umiem wypluć. Gę­stnie­je w noc niezwykle zimną, od któ­rej nie można za­mar­znąć. Moje ciało za­sty­ga w podziwie. Mogłoby tak być już zawsze, ani trochę ciemniej, ani trochę jaśniej.

Fragmenty następujące po tym przebudzeniu (lub zaśnięciu, w zależności od kontekstu) opowiadają o wyprawie kilkorga kosmonautów do układu Keplera-22. Przygotowują się oni, po pierwsze, do bliskich spotkań z autochtonami, a po drugie do rozwiązania zagadki ziemskiego statku, który przybył tam przed nimi. Jagiełło postanawia uczynić planetę psychoaktywną, lądujący na niej astronauci przeżywają psychodeliczne wizje, które dla miejsciowej, “syntetyzowanej” cywilizacji, są czymś codziennym i naturalnym. Życie na Keplerze, m. in dzięki Światyni Syntezy, kształtuje się w dość ścisłym powiązaniu z Ziemią, skąd ? za pomocą mostu Einsteina-Rosena napłynęła swego czasu krytyczna masa danych. Hipertekst Kosmos ma zatem ambicje fantastyczno-naukowe i stara się im sprostać, czasem za bardzo (o czym za chwilę).

Czytelnik dryfuje po segmentach tekstu zbierając coraz to nowe informacje na temat relacji między załogą, na temat
planety i jej mieszkańców. Nie brakuje rozłożystych, szerokokątnych opisów, których nie powstydziłby się Asimov, ani intrygujących, poetyckich zbliżeń i szczegółów ? nie wszystkie z nich utrzymane są w przewidywalnych konwencjach sci-fi. Są też fragmenty dużo bardziej oryginalne, wchodzące raczej w cyberpunkową sieć intertekstualnych odniesień:

W delikatnej pieszczocie piłowałem jej zęby starając się nadać im fantazyjne kształty, wierciłem w nich otworki i wstawiałem ametysty, a ona nożem wycinała w mej skórze mapę nieba. Kobieta o ametystowym uśmiechu. Rysowałem delikatne piaskiem wzory na jej dłoniach, udach, piersiach, stopach…

Ciekawym aspektem Kosmosu jest jego nie tyle ekranowa, co żywa, społeczna interaktywność. Już we wstępnych fazach powstawania hipertekstu Jakub Jagiełło zapraszał swoich fejsbukowych znajomych do przysyłania sugestii co do linków i rozgałęzień, z czego kilkoro czytelników skorzystało. Spotkania z Kosmosem w Krakowie odbywały się w podobnej formule, która się naprawdę sprawdziła: każdy mógł się przekonać, że jego głos się liczy i wpływa na ostateczny kształt tekstu. Ten społeczny rys, jak się okazuje wciąż nowatorski, spodobał się organizatorom na tyle, że w przyszłyści chcieliby prezentować więcej dzieł cyfrowych w formie wspólnych działań raczej, niż prezentacji skończonych artefaktów.

Tym ostatnim Kosmos zdecydowanie nie jest. Autor zastrzega się, iż co najmniej pięć wątków fabularnych wymaga jeszcze dopracowania, czy wręcz dopisania. Powstaje też warstwa meta-edycyjna, która zezwoli na zabawy w samodzielne dodawanie treści przez czytelnika. Niemniej już teraz najnowszą powieść hipertekstową Jakuba Jagiełły czyta się jak zwartą całość.

Rzeczą, która potrafi wytrącać z lekturowej równowagi są ? to moje osobiste odczucie ? linki zewnętrzne. Choć oznaczone innym kolerem, niż hiperłącza prowadzące do segmentów w obrębie tej samej graficznej i interfesjowej ramy, psują one płynność lektury. Tekst przenosi nas co chwila do stron popularno-naukowych z zakresu atronomii i astrofizyki, do wpisów na wikipedii, a nawet na portal poema.pl. Rozumiem, że podnosi to “naukowość” propozycji fantastyczno-naukowej, ale w przypadku utworu publikowanego online dzieje się to z wyraźną szkodą dla “fantastyczności”. Immersja topnieje z każdym kliknięciem w link oznaczony niebieską diodą. Zamieszczenie informacji ze stron wewnętrznych w typowych dla Kosmosu ramkach tekstowych i dyskretne odniesienie ich do źródła zagwarantowałyby czytelnikowi większą płynność lektury, a jednocześnie, za sprawą mieszania się na jednym planie perspektyw fikcyjnych i faktualnych, wrażenie głębi. To oczywiście szczegół. Kosmos rośnie, a jednocześnie już dziś jest hipertekstem, do którego warto regularnie zaglądać. Usłyszymy o nim jeszcze nie raz.

ELO 2015, czyli polski impakt w Bergen

Fish Net Stockings:  Joellyn Rock i Alison Aune (ELO 2015)

Największe, doroczne święto literatury cyfrowej rozpoczyna się w Bergen! Na festiwal i konferencję złoży się 5 wystaw, 2 wieczory perfromance’ów, dzień warsztatów oraz trzy dni intensywnych debat i prezentacji. W norweskim porcie Wikingów pojawią się reprezentanci 27 krajów, w tym aż 9-cio osobowa ekipa z Polski.

Motywami przewodnimi imprezy są różnorodność i decentracja. Zdominowane przez Anglosasów pole po raz pierwszy w tak silny sposób otwiera się na inne obszary językowe: zobaczymy między innymi, jaka jest literatura elektroniczna w Afryce i krajach arabskich. Dużo polskich utworów cyfrowych, w tym odkopane przez Nicka Montforta i Piotra Mareckiego retro-perełki (generator przemówień partyjnych Marka Pampucha, dema Yerzmyeya, autora Drogi do Duplandii) znajdzie się na wystawie Decentering. Na innej, zatytułowanej P2P, zaprezentują się wspólnie e-literatura z Portugalii i z Polski. Swój hipertekst Labirynt pokaże Jakub Jagiełło, Mariusz Pisarski zaprezentuje Piksel Zdrój a Kaja Puto promować będzie Kelet, czyli gonzo-lokacyjną zabawę fejsbukową, której tematem są blokowiska państw strefy wpływów byłego ZSRR.

Poza nie-anglojęzyczną “egzotyką” w Bergen zobaczymy najnowsze osiągniecia w dziedzinie literackich technik opowiadania, o których ogłuszonemu sędziwą ideą audiowizualności “Dwutygodnikowi” nie przyśni się nawet za dwie dekady. Jedną z atrakcji będzie pokaz adapacji eksperymentów literackich w dawnych aplikacjach wirtualnej rzeczywistości na platformę Oculus Rift. Super ciekawie zapowiada się wystawa Synestezje, której zadaniem będzie (cielesne często) włączanie czytelnika w multisensoryczną lekturę. Osobnej wystawy doczekała się też cyfrowa literatura dla dzieci! Przedmówcami pierwszego dnia konferencji będą Jill Rettberg, Stuart Moulthrop i Espen Aarseth.

Aby polskie ślady festiwalu w Bergen nieco mocniej odcisnęły się w umysłach publiczności, zespół Ha!artu przygotował książeczkę Polish Impact, w której Piotr Marecki, Aleksandra Małecka, Katarzyna Bazarnik, Monika Górska-Olesińska i Mariusz Pisarski prezetują najbardziej oryginalne osiągnięcia polskiej literatury eksperymentalnej i awangardowej (od Baroku po wiek XXI)

Zapraszamy do śledzenia strony i tweetów konferencji (#ELO2015)

Literary Margins and Digital Media ? podcast podsumowujący

Podcast - Literary Margins and Digital Media

O tym, że literatura dla dzieci jest bliska mediom cyfrowym, gdyż od zawsze eksperymentuje z każdym możliwym medium, wiadomo od dawna. Najbliżej owych mediów są sami zainteresowani: kilkulatkowie i nastolatkowie ? digital natives ? od których można się wiele nauczyć.  Wrocławskie seminarium Literary Margins and Digital Media było doskonałą okazją, aby badacze zarówno literatury dziecięcej, jak i literatury nowych mediów wspólnie zastanowili się nad przemianami, jakim podlega przekaz literacki w dobie smartfonów, gier komputerowych. Zagadnienia literackiej rozrywki dla dzieci na urządzenia mobilne, książkowości książki, marginesów i centrum, opowiadań transmiedalnych ? to tylko niektóre z tematów poruszonych we Wrocławiu.

Po podcastach z autorami literatury cyfrowej (Zuzaną Husárovą i Ľubomírem Panákiem oraz z Michaelem Joycem), którzy przyjechali do Wrocławia,  zapraszamy na trzeci i ostatni, w którym o wrocławskim wydarzeniu wypowiadają się jego organizatorzy (Barbara Kalla, Aleksandra Nowak) oraz uczestnicy (Justyna Fruzińska, Astrid Surmatz, Lies Wesseling).

 

 

PODCAST ? LINK

Hipertekstowo (przez rok cały)

Hipertekstowo - Nowy wymiar sztuki słowa / Głos w dyskusji nad kształtem i kondycją literatury we współczesnym nowomedialnym świecie

Katowice zamieniają się w tym roku w Hipertekstowo – miasto ogrodów o wymiarze nader hipertekstowym. Aż do listopada w ramach niemal 20 spotkań specjaliści od języka nowych mediów z całej Polski przybliżać będą katowickiej publiczości tajniki sztuki opowiadania na ekranie komputera. Całość odbywa się pod hasłem “Nowy wymiar słowa / Głos w dyskusji nad kształtem i kondycją literatury we współczesnym, nowomedialnym świecie”.

Tematami spotkań będą między innymi przyszłość książki, hipertekst i jego polskie przykłady, poezja w świecie cyfrowym, liberatura i eskperymenty z formą B.S Johnsona, cyfrowe adaptacje klasyki, pojęciokształty Stanisława Dróżdża. Spotkania i warsztaty poprowadzą Monika Górska-Olesińska, Grzegorz Jankowicz, Zenon Fajfer, Mariusz Pisarski, Łukasz Podgórni, Sławomir Shuty, prof. Tadeusz Sławek i inni. Cykl imprez zakończy się w listopadzie. Moderatorem większości spotkań będzie poeta Krzysztof Siwczyk.

Z tej ambitnej oferty, przygotowanej przez Instytucję Kultury Katowice Miasto Ogrodów, nie sposób nie skorzystać. Katowicka publiczność, głównie gimnazjalna, ma podany na tacy program równy, lub ilościowo przekraczający pełny, roczny kurs uniwersytecki na tamat literatury eksperymentalnej i cyfrowej – rzecz wciąż rzadka w obrębie polskiej Akademii i sporadycznie spotykana na otwartym rynku edukacyjnym i kulturalnym. Większość z autorów i krytyków nowych mediów, którzy pojawią się w Centrum Kultury Katowice 10 lat temu mogła o czymś takim tylko pomarzyć. Z kolei pod względem jakościowym Hipertekstowo będzie dziełem zbiorowym i zróżnicowanym, co powinno mu zapewnić atrakcyjną, popularyzatorską i nie skąpiącą niespodzianek formułę!

Szczegóły i aktualny program imprezy odnaleźć można tutaj. Hipertekstowo rusza w sobotę 21 marca spotkaniem z Mariuszem Pisarskim. Jego tematem będzie hipertekst jako ogród (umysłu i świata przedstawionego) oraz prezentacja wieku możliwych ogrodowo-hipertekstowych form. Serdecznie zapraszamy: Strefa Centralna (Centrum Kultury Katowice, plac Sejmu Śląskiego). Wstęp wolny.

Patronem Hipertekstowa jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Podcast “Literary Margins and Digital Media” ? cz. 1

Literary Margins and Digital Media ? podcast nr 1

O poezji przestrzeni, dźwięku i instalacji; o szansach, jakie e-literatura daje młodym odbiorcom, o technologiach, które są w zasięgu ręki współczesnego poety i o tym, jak pracuje się w duecie twórczym rozmawiamy z Zuzaną Husárovą i Ľubomírem Panákiem w pierwszym podcaście przygotowującym do seminarium Literary Margins and Digital Media.

Link do podcastu >>

Zuzana i Ľubomír prezentować będą we Wrocławiu jedną ze swoich poetyckich, dźwiękowych instalacji, angażujących ciało i mowę. Zuzana Husárová wystąpi następnie podczas naukowej odsłony imprezy w prezentacji przygotowanej wspólnie z Bogumiłą Suwarą i Gabrielą Magovą, z którymi pracuje w ramach grupy i grantu ?Hipermedialny artefakt?.

Więcej na temat wrocławskiej imprezy można przeczytać w naszym wcześniejszym poście. Polecamy też pełną listę prelegentów Literary Marigins and Digital Media. Rozmowę z Zuzaną Husárovą i Ľubomírem Panákiem poprowadził Mariusz Pisarski.

W następnych podcastach spotkamy się z Michaelem Joycem oraz z organizatorami wrocławskiego sympozjum.

Podkład do audycji opiera się na utworze Angel Academy Matta Oukleya, zamieszczonym na FreeMusicArchive.

Literary Margins and Digital Media

Literary Margins

LITERARY MARIGINSWielkimi krokami zbliża się międzynarodowe seminarium Literary Margins and Digital Media organizowane przez wrocławskie biuro Academia Europaea (Academia Europaea Knowledge Hub-Wrocław) i Uniwersytet Wrocławski. Seminarium odbędzie się w dniach 15-17 kwietnia 2015 r., a jego głównymi gośćmi będą badacze i artyści z USA, Tajwanu, Szwecji, Ukrainy, Belgii, Słowacji i Polski.

Jedną z najważniejszych postaci imprezy jest Michael Joyce, autor popołudnia, pewnej historii i tłumaczonej właśnie na język polski drugiej klasycznej powieści epoki cyfrowej ? hiperfikcji Twilight, a Symphony. W trakcie wrocławskiego seminarium odbędzie się przedpremierowa demonstracja tego opus magnum, które – po raz pierwszy w historii hipertekstów wydawnictwa Eastage Systems – doczeka się darmowej, otwartej wersji online. Oprócz Michaela Joyce’a we Wrocławiu pojawią się także Zuzana Husárová i Ľubomír Panák, którzy zaprezentują jeden z swoich poetyckich performance’ów.

Do Wrocławia przyjadą także badacze kultury i nowych mediów z całej Europy i spoza niej, aby wspólnie zastanowić się nad przyszłością literatury w dobie nowych mediów, nad marginalizacją kultury wysokiej i nad konsekwencjami tych przemian dla kultury i literatur europejskich.

Tematyka seminarium oscyluje wokół dwóch kwestii: diagnozy zachodzących dziś przemian (nowe media i gatunki, nowe sposoby partycypacji w kulturze, nowa etyka cyberprzestrzeni) i ich możliwych konsekwencji z punktu widzenia kultury dzieci i młodzieży (rynek książek dla dzieci w dobie nowych mediów, zacieranie się granic wiekowych w internecie, rola gier komputerowych w edukacji).

W imieniu organizatorów serdecznie zapraszamy na tę wyjątkowe, naukowo-artystyczne wydarzenie. Patronami medialnymi seminarium są Korporacja Ha!art i Techsty. W najbliższych miesiącach, w ramach przygotowań do seminarium, na łamach Techstów i Ha!artu ukażą się rozmowy i podcasty z Michaelem Joycem, Zuzaną Husárovą i Ľubomírem Panákiem oraz z organizatorami konferencji.

Sponsorem wrocławskiego seminarium jest Riksbankens Jubileumsfond.

Bletka z balustrady

Bletka

Generatywną wyprawę w post-peiperowski świat, pełną surrealistycznych i dadaistycznych spięć między dawną ramą, a nową treścią przygotował w swoim najnowszym cyfrowym poemacie Leszek Onak. Bletka z balustrady to generator inspirowany pomysłem na ?bazar zdań?, zawartym w zbiorze esejów Nowe Usta Tadeusza Peipera. Zasadą utworu, który wyobrażał sobie Peiper, miał być alternatywny dobór słów i zdań oparty nie tyle na ?zdarzeniu?, co na ?uczuciu?, jakie autor pragnąłby wywołać w czytelniku. Peiper pisał: ?następstwo zdań opierałoby się nie na następstwie realnych zjawisk, lecz na następstwie podyktowanym linią zamierzonego uczucia?.

Idea jest na tyle ogólna i otwarta, że jej realizacja może przybrać wiele form. W Bletce z balustrady Onak renderuje temat następstwa za pomocą funkcji zastępstwa. Innymi słowy zastępstwo ? w Bletce ? to nowe następstwo. Wybór ten ma swoje poetyckie i filozoficzne implikacje (oś wybory/oś kombinacji, synchronia/diachronia), o których można debatować. I dobrze. Ten sam wybór wpływa też na ostateczny kształt utworu. Jego ramą zdaniową jest utwór Noga Peipera, w którym podmieniono czasowniki, przymiotniki i rzeczowniki, a pozostawiono przysłówki, zaimki i inne spoiwa gramatyczno-syntaktyczne. W oryginale Noga (jej pierwsze cztery wersy) wygląda następująco:

Ten hymn z jedwabiu ponad okrucieństwem z cukru;

ta wstęga, która wykwita z miękkich liści trzewika

i darząc napiwkiem światła tłumne zmarszczki bruku,

topi ulice w modlitwie gdy wśród niej światłem zamiga.

Główny blok tekstu w Bletce z balustrady stanowi Noga zwielokrotniona, rozkwitnięta metodą zbliżoną do osławionego, peiperowskiego sposobu budowania zdań. Po początkowym, trwającym około 5 minut losowym wyświatleniu się pojedynczych elementów wiersza ? staje się w on tej fazie cyfrowym wierszem konkretnym i wizualnym ? poemat w końcu osadza się w swojej pełnej wersowo-zdaniowej postaci, na przykład takiej:

Ten gabinet z   domofonu ponad powiadomieniem z   kaloryfera;

ta pszczoła, która przybywa ze   spalonych dresów adresu

i odmieniając strumieniem psa rumiane konfiguracje notatnika,

wlecze cytrynę w tęczy gdy wśród niej kolanem zastyga;

która chodnikowi rzuca na żyrafy wersalki ogniste,

a jeśli nie jest zaznaczeniem, to jedynie dlatego

że wyrównanie tylko opiewa, ale nie umie być krawatem;

która, roznosząc wygaszacze dobrotliwą wdzięczną witaminą,

siedzi w   martwym akwedukcie ze   spódnicy

– a kożuch marnuje się w tej bluzie niby patelnie w serwerze –

wielbi i ciosa dalej? dziąseł urodziwe gniazda

dodają ją? piecze? chowa parkingi moje i wasze?

mruga na pamięci jakie? wzywa obfite wędliny

na bystre kopie o kształcie swawolnego pasjansu, na cofnięcia?

widelcem Unitr oddala parę adidasów która piecze

pokémona kompresji? i jaka jest jej łza? ta lodówka.

Słowa na ekranie nie pozostają stabilne, lecz sukcesywnie ustępują miejsca innym, jedynie szkielet pozostawiając bez zmian. Za autonomiczny segment, ze swoim własnym “efektem interfejsu” uznać wypada początek, w którym tekst powoli się wyłania, w trakcie czego przyjmuje postać wiersza wizualnego i konkretnego. W porównaniu z poprzednim generatorem Onaka, ciernistymi diodami, które podmieniały słowa z fragmentu opowiadania Sierpień Brunona Schulza, bletka z balustrady wprowadza kilka ważnych, nowych elementów, a mianowicie: temporalność i przestrzenność. Poszerzają one wachlarz tego, czym może być wiersz cyfrowy. Rolę kapelusza, z którego wyciągamy losowe teksty (cierniste diody), pogłębia się tutaj o wymiar procesualny.

Tekst i kod, który go generuje odnoszą się do samych siebie jako do zdarzenia odbywającego się w czasie. Utwór tworzy swój własny “czas naturalny”, będący ? według Johna Cayleya ? głównym wyróżnikiem programowalnej (i programatologicznej) poezji. Aktem, ekranowa jednostka lektury, przybiera aspekt wysoce dynamiczny i wręcz ulotny: gdy tylko doczytamy jakąś frazę, dotrzemy do końca jej pojedynczej sub-ramy semantycznej, jej początek i środek zmieniają się wraz z podmienianymi wyrazami. Początek utworu, gdy wzorce takie tworzymy poprzez łączenie słów w przestrzeni ponad wierszowej (gdyż wiersz, ze swoim przeplotem wersów i zdań jeszcze się nie uformował), dodatkowo wyczula czytelnika na te procesy.

Bletka z balustrady to dzieło kodowe (nazywane po angielsku codeworkiem – Rita Rayley), które swoją kodowość nie tylko eksponuje, ale otwarcie czyni swą integralną częścią. Bez zajrzenia do źródła strony html, która spina poszczególne partie rozgrywające onakową partyturę lektura jest uboższa, a wrażenia estetyczne okrojone. Za dowód niech posłuży grafika ascii, którą Onak wita wszystkich śmiałków nie obawiających się podejrzeć wspomnianego źródła strony (w przeglądarkach: “widok > pokaż kod źródłowy”). Z kolei czytelnika, który przejrzał klarownie poszeregowane zasoby generatora do końca, Onak żegna mrugniecięm oka na sześćset sześćdziesiątej szóstej linijce kodu. Wytrwali i bardziej uważni z pewnością dotrą do innych “wielkanocnych jaj” pozostawionych w kodzie pliku głównego index.html i w pliku javascript peiperyzm.js.

Choć najbardziej rzeczowa krytyka uwzględniająca pracę kodu musi dochodzić do zadania podstawowego: analizy i interpretacji funkcji, zmiennych i wartości określonych przez autora w javascripcie i ich wpływu na wygląd i działanie dynamicznego i generowanego tekstu, to w tym krótkim i nie do końca profesjonalnym omówieniu (gdyż jego autor nie jest programistą) ograniczymy się z konieczności do podstaw, na jakie pozwolić sobie może każdy humanista. Poemat przybrać może tysiące form, gdyż całość składana jest z kilkudziesięciu pogrupowanych gramatycznie i semantycznie zbiorów. Część rzeczowników pochodzi z domeny życia codziennego, część z domeny komputerowo-gadżetowej. Algorytm działa tak, by występowały one zarówno w liczbie pojedynczej, jak i w liczbie mnogiej. Za mechanizm utworu odpowiadają cztery osobne pliki javascript, nie licząc biblioteki jquery, w tym plik algorytmu peiperyzm.js (666 linijek kodu) oraz baza tekstowa all_texts.js  (480 linijek kodu). Nakład włożonej tu pracy i pasji w dopracowaniu szczegółów, także w warstwie kodu, jest imponujący. Zachęcamy do lektury i zapraszamy do przysyłania recenzji, którą niniejszy anons zdecydowanie nie jest. Leszek Onak raz jeszcze, po ciernistych diodach,  rzuca wyzwanie idei autorstwa, wprowadza do poezji wymiary w Polsce rzadko obecne i ostro przerabia naszych przedwojennych klasyków ? można spodziewać się kontrowersji, protestów i demonstracji. Dobrze, że o Peiperze nie ma niczego w Koranie.

Mariusz Pisarski